Strona:Wybór poezyj- z dołączeniem kilku pism prozą oraz listów.djvu/279

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


Wy, którym twórca dał prawo udzielne,
Byście nosili zasług gwicht mierniczy;
I których ręka, kiedy chce, śmiertelne
Zlepki w gwiazd poczet ozdobny policzy;
Użyjcie śrzodków w wynoszeniu zręcznych:
Mniéj świat miéć będzie gnuśnych i niewdzięcznych.

Nie wszystko drogi kruszec, co się mignie:
Umie swe chytrość narowy ugładzić.
Płaszczy się duma, póki się nie dźwignie;
Znaj dobrze, kogo chcesz wysoko sadzić.
Bo się nie wyda w swéj postaci wiernie,
Chyba nań długiéj użyjesz probiernie.

Pięknie się słońcu przymilał i stawił,
Poczwórnym Fanes chcąc władać woźnikiem;
Ramion swych dzielność bez ustanku sławił,
Chciał rodzicielskich prac być pomocnikiem.
Nie silny żądzom, darmo się pochwalił;
Skoro wlazł na wóz, wnet ziemię zapalił.

Nie wprzód mądrego baczność przyrodzenia
I bystre orły skrzydłami upierzy,
Aż im wiek żartki, lecz bez doświadczenia,
Szybowne loty siłami pomierzy.
Nie rwie tam płochość, ni duma szalona.
Gdzie społem rosną rozum i ramiona.

Patrz, jako zgięte bujnym plonem niwy,
Muskowny wietrzyk w złote fale zmiata,
Gdy je w swym czasie dar nieba życzliwy
Już tuczną rosą, już ciepłem przeplata.
Wypala ziarno w trawie skąpa susza,
A zbytnia wilgoć zielskiem je zagłusza.

Miarkowna hojność krzewi cnoty znaczne,
Tym ludzkie trybem przyrodzenie chodzi:
Martwe w niedoli, w dostatku dziwaczne,
Niknie słabością, a wzrostem przewodzi.
Wielu na swoich dawców zapomnieli:
Czemuż niewdzięczni? bo już wszystko wzięli.