Strona:Wybór poezyj- z dołączeniem kilku pism prozą oraz listów.djvu/274

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


A gdy twym, królu, staraniem uprawne,
Godne zostaną życia i po zgonie;
Wznowią zapewne wieki starodawne,
I sławę twojéj w poddanych koronie,
Wdzięczna ci pamięć na kruszcu wybije,
A na ich sercach imię twe wyryje.
1777 XV, 371 — 3.




XVIII. Kościół Śmierci.
(Z francuskiego).




W zjętych lodem pustyniach, gdzie ledwo wśrzododnia
Mdlejącym błyśnie ogniem słoneczna pochodnia;
Leży wysep na martwym jeziorze posępny,
Ożywiającym nieba duchom niedostępny.

Tam na czarnych puszczając jodłach wrzaski srogie,
Wiją gniazda z wronami sowy smutnowrogie:
Ziemia rodzi szkodnego pełne zioła soku,
Gnuśna zima zajmuje wszystkie części roku.

Tysiąc mogił po polach zgniłe kości tłoczy,
Z tysiąca źrzódeł krwawych tysiąc rzek się toczy;
Które wlekąc z krą czarną ciał zbutwiałe stosy,
Jęczące, miasto szumu, wydawają głosy.

Pod przerwą ostréj skały z pierwiastków natury
Stoi gmach wykowany okrągłéj figury:
Cztery ma, bo tak chciały losy nieprzebyte,
Bramy, na cztery świata części, z miedzi ryte.

Jedna patrzy na zachód, druga w wschodnie strony,
Ta na śniade Murzyny, owa na Lapony.
Tam pod równemi prawy, cokolwiek na świecie
Żyje, idą królowie i nikczemni kmiecie.