Strona:Wybór poezyj- z dołączeniem kilku pism prozą oraz listów.djvu/214

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


Saméj Cererze niegdyś święcone
Kryją się gmachami niwy;
Najady z mętów swych oczyszczone,
Zdrój ludziom wydają żywy.

Piękniejszym wzrostem wstają budowy,
Przed murem znikają drewna.
Przyćmione Muzy lustr biorą nowy,
Oświata narodu pewna.

Stoją za szańcem domy warownie,
Zbrodnia nie stąpa zuchwale.
Ma swoje Pallas z Marsem zbrojownie
I w księgach i arsenale.

Spokojny ziomek słodko używa,
Co mu Bóg zdarzył na stole,
A ciebie swoim ojcem nazywa,
Wesoły w godowym kole.

I żebyś długie dni pędził, pragnie,
Szczęśliwy, kochany, rzeźwy,
Czy w wieczór z winem gąsiora nagnie,
Czy rano modli się trzeźwy.
1775, XI, 397 — 400.




XVII. Kolej życia ludzkiego.




Pewny strumyczek biegnąc po kwiecistéj łące,
Uwiedziony pozorem rozkosznéj krainy,
Tam się bawi swobodnie, wijąc kół tysiące,
I z żalem iść mu z lubéj przychodzi gościny.

Wpada potym z szelestem na okropne skały,
Tocząc po twardych głazach zapienione wiry.
Już, co go pierwéj słodkim mruczeniem głaskały,
Zabiegły w obcą stronę ucieszne Zefiry.