Strona:Wybór poezyj- z dołączeniem kilku pism prozą oraz listów.djvu/166

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.

Konaj poczęte dzieło, zacna heroino!
Na szczęk twéj dzielnéj broni Grek swe targa pęta.
Kędykolwiek twe sztaby zwycięskie zawiną,
Drży i blednie z popłochu Azya nadęta.




XXIX. O małżeństwie[1][2].




Bogdajby nigdy rozkoszy prawdziwéj
W życiu nie użył, kto na piękność chciwy;
Stąd się rozumie być uszczęśliwiony,
Że gładkiéj dostał i posażnéj żony.

Taki podobien do owego ptastwa,
Które do klatki zwabi lada pastwa;
Że w srogiéj potym niewoli zamknięte,
Tysiącem smutków marną płaci netę.

Nie chcę ja takiéj słodyczy kosztować,
Którą potokiem łez muszę wetować:
Na drogie perły, złoto jestem głuchy,
Jeśli stąd ważne dźwigać mam łańcuchy.

Znikoma postać glans swój traci z laty,
Trafunki nagłe zniszczą skarb bogaty.
Cnota mój posag; z tą kiedy się złączę,
Wiem, że dni moich szczęśliwie dokończę.

Kto piękną bez cnót wziął oblubienicę,
Dla cudzych wróblów ten posiał pszenicę:
Wszczepił latorośl winną, alić ona
Komu innemu smaczne rodzi grona.

  1. Ta oda znajduje się w pierwszéj księdze, ale dla zaszłych niektórych popraw i odmian, kładnie się tu drugi raz, zawierając w sobie to tylko, co się tyczy nauki moralnéj.
  2. Przypis własny Wikiźródeł zob. Na akt weselny Józefa Niesiołowskiego...