Strona:Wspomnienia z mego życia (Siemens, 1904).pdf/68

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.

cze pięknej i rozumnej jej córki. Niestety przyjemność ta zatrutą została nader bolesnym wypadkiem. Profesorowa Drumann przyjechała chora do Berlina i po kilku dniach umarła na zapalenie płuc. Byłem nietylko jedynym krewnym, ale jedynym znajomym tej rodziny w Berlinie, musiałem też wziąć na siebie wszystkie obowiązki głowy rodziny. Bezbrzeżny smutek i osamotnienie biednego dziewczęcia przejęło mnie współczuciem. Wkrótce przybył wuj jej, radca Mehlis z Hanoweru z żoną, i ulżył mi w trudnem i niezwykłem położeniu; ale nie mogłem zapomnieć strapionej i z takiem zaufaniem garnącej się do mnie biednej panienki. Od tego czasu minęło ośm lat i korespondencya nasza, z początku bardzo ożywiona, powoli ustała. W trakcie tego brat mój, Ferdynand, zaręczył się z siostrą Matyldy i z pomocą profesora Drumond’a kupił majątek ziemski w Prusach Wschodnich. Ale zanim jeszcze się ożenił, narzeczona jego zachorowała i po kilku latach, mimo najczulszych starań siostry, umarła. Teraz na mnie przyszła kolej: mogłem spełnić najgorętsze moje życzenie, dotrzymując nawet danego sobie słowa, że ożenię się dopiero wtedy, gdy własne moje środki na to pozwolą. Halske dobrze gospodarował: kupiliśmy w Berlinie dom przy Markgrafenstrasse, od tyłu wybudowaliśmy piękny i obszerny warsztat, a w domu frontowym mieszkaliśmy. W usłanem gniazdku brakowało tylko żony. Dlatego też wkrótce po przyjeździe moim do Królewca, w dzień urodzin mojej matki, 11 stycznia, zwróciłem się do Matyldy z prośbą o rękę, o czem tak dawno marzyłem. Odpowiedź jej zrobiła ze mnie najszczęśliwszego z ludzi.
Długo nie mogłem bawić w Królewcu, gdyż 20-go stycznia czekano mnie w Rydze, zkąd mieliśmy przeprowadzać telegraf do Boldera. Wówczas jeszcze jedynym środkiem komunikacyi w Ro-