Strona:Wspomnienia z mego życia (Siemens, 1904).pdf/162

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.

dzianemi trudnościami i nieszczęśliwemi przypadkami; zazwyczaj spotykały mnie one na początku każdej roboty, ale po większej części udawało mi się wychodzić z nich zwycięzko.
Jednakowoż nie mogę powiedzieć, ażeby sam tylko ślepy traf doprowadzał mnie tak często do upragnionego celu falistą i zmienną drogą, przeplataną szczęściem i nieszczęściem.
Powodzenie i niepowodzenie, zwycięztwo i porażka w życiu ludzkiem prawie zawsze zależą od właściwego i wczesnego skorzystania z nastręczających się okoliczności. Miałem jednę właściwość charakteru, którą zachowałem przez całe życie: w chwili krytycznej decydowałem się szybko i wtedy bez namysłu robiłem to, co uważałem za stosowne, jakkolwiek z drugiej strony skłonny byłem do marzeń i często, mogę powiedzieć zawsze, pogrążony byłem w myślach.
W niezliczonych wypadkach mojego życia właściwość ta uchroniła mnie od strat i w najtrudniejszych chwilach poprowadziła właściwą drogą. Naturalnie, nie obeszło się wtedy bez wzruszenia, bywałem nawet bardzo wzburzony, zanim zdołałem zapanować nad władzami mojej duszy. To panowanie nad sobą było konieczne, nietylko, żebym się oderwał od świata moich myśli, ale więcej jeszcze, ażebym się mógł obronić od słabostek własnego charakteru. Do takich zaliczam nadmierną moją uprzejmość, a ztąd przykrość, jakiej doznałem, gdy byłem zmuszony odmówić czyjej prośbie, nie spełnić czyjego życzenia, wogóle słowem lub uczynkiem zrobić komuś przykrość. Na szczęście, obok tej zalety, tak nieraz szkodliwej dla człowieka, kierującego wielkiemi interesami, miałem tę wadę, że łatwo się irytowałem i wpadałem w gniew. Ten gniew, którym tak łatwo wybuchałem, ile razy zapoznane były moje dobre zamiary, albo gdy nadużywano mojej dobroci, był dla mnie zawsze deską ocalenia i nieraz powtarzałem, że ten, z którym