Strona:Wspomnienia z mego życia (Siemens, 1904).pdf/135

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.

ko kiedy odniosły pożądany skutek; tylko wyraźna przegrana i nędza doprowadza niekiedy tych wynalazców do uznania swego błędu.
Dwa zwłaszcza pomysły wynalazcze nieskończoną ilość razy już poprowadziły na manowce, nawet zgubiły ludzi o wybitnych zdolnościach i odznaczających się w zakresie właściwej im działalności, to jest wynalazek t. zw. perpetuum mobile, czyli maszyny samodziałającej i samowytwarzającej energię; i drugi; kierowanie balonami. Zdawałoby się, że prawo zachowania energii tak się już ugruntowało w świadomości ogółu, że wytwarzanie siły pracującej z niczego powinno uchodzić za równie niemożebne, przeciwne naturze, jak wytwarzanie materyi; a jednak pokolenia całe przeminą, zanim taka podstawowa prawda, jako taka, ogólnie przyjętą zostanie. Jeżeli kto raz ulegnie temu nieszczęsnemu obłędowi, jakoby znalazł drogę do konstruowania maszyn pracujących wyłącznie na podstawie mechanicznej konstrukcyi, bez udziału żadnej energii z zewnątrz doprowadzonej, ten popadł już w nieuleczalną chorobę umysłową, której nie pokona żadne nauczanie, ani nawet najboleśniejsze doświadczenie. To samo można powiedzieć o usiłowaniach, tyczących się kierowania balonami. Dla każdego umysłu mechanicznie wyszkolonego zagadnienie to przedstawia się bardzo prosto. Niewątpliwie możemy zbudować maszynę do latania, wzorując się na zwierzętach latających, o ile potrafimy zadosyć uczynić najgłówniejszemu warunkowi, a warunek ten jest: żebyśmy mieli maszyny równie lekkie i mocne jak mięśnie i kości zwierząt latających i żebyśmy nie zużywali więcej paliwa, jak one. Niech tylko mechanizm taki zostanie wynaleziony, a wtedy każdy zręczny mechanik zbuduje maszynę do latania w powietrzu. Ale wynalazcy zaczynają zawsze od końca: wynajdują maszyny do latania, nie posiadając siły potrzebnej do poruszania ich. Jeszcze gorzej