Strona:Wspomnienia z mego życia (Siemens, 1904).pdf/134

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.

kryciu, prawdziwość jego podaje w wątpliwość, a przynajmniej w ciasnych zamyka je granicach; a co najczęściej niestety się zdarza, następuje poznanie, że odkrycie jest rzeczą bardzo starą, w nową szatę ubraną. Dopiero, gdy najsurowsza samokrytyka pozostawi ziarno zupełnie zdrowe, wtedy zaczyna się systematyczna ciężka praca nad wydoskonaleniem samego odkrycia, a potem walka o powołanie go do życia bądź w nauce, bądź w technice — i tu przepada większa część odkryć i wynalazków. Dlatego też praca wynalazcy daje wprawdzie chwile majestatycznej radości, ale i dłuższe nierównie chwile rozczarowania, nawet zwątpienia. Ogół w zasadzie zwraca uwagę tylko na tych wynalazców, którzy bez trudu wpadli na jakiś szczęśliwy i pożyteczny pomysł, wyzyskali go bez wielkiej pracy i doszli do sławy i majątku; albo na owych specyalistów polujących na wynalazki, których zadaniem życia jest stosowanie techniczne rzeczy znanych i zapewnianie sobie patentów. Ale nie tacy ludzie prowadzą ludzkość na nowe tory, nie oni pracują nad jej udoskonaleniem i zdobywaniem szczęśliwszych warunków bytu. To mogą osiągnąć tylko tacy, którzy bądź w cichej pracy naukowej, bądź w wirze działalności technicznej poświęcają całe swoje istnienie i każdą myśl postępowi samemu, jako najwyższemu celowi. Czy dany wynalazek znajdzie uznanie i zastosowanie praktyczne i czy stanie się źródłem majątku dla autora, to jest rzeczą czystego przypadku. Niestety przykłady, uwieńczone pomyślnym rezultatem, wpływają niezmiernie zachęcająco i ztąd ta armia wynalazców bez niezbędnego wykształcenia, bez samokrytyki rzucających się na pracę wynalazczą, która zwykle prowadzi ich do zguby. Zawsze miałem sobie za obowiązek zwracać tak zaślepionych ludzi z tej niebezpiecznej drogi, a kosztowało mnie to zawsze niemało czasu i trudu. Niestety, usiłowania moje rzad-