Strona:Wspomnienia z mego życia (Siemens, 1904).pdf/124

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.

dzić się dająca próżność i chęć do strojów. Gdy zostały wybudowane domy dla robotników i udało się namówić kilka stadeł do zamieszkania ich, odrazu podobały się kobietom te mieszkania wygodne i przyjemne.
Z czasem zagustowały i w wykwintniejszem urządzeniu; pojawiły się lustra i dywany; zaszły zmiany w strojach, słowem, miały potrzeby, na zaspokojenie których mężowie musieli pracować, czując też zadowolenie ze zmienionego trybu życia. Po krótkim czasie cisnęli się wszyscy do murowanych domów i dyrekcya zmuszona była wystawić dostateczną ilość tychże dla pomieszczenia wszystkich stale przy kopalni pracujących robotników.
Mogę tylko zalecić ten sam sposób postępowania wszystkim pionierom cywilizacyi na kolo­niach.
Człowiek, który nie ma potrzeb, jest wrogiem wszelkiego kulturalnego postępu. Dopiero gdy się w nim obudzą potrzeby, a on w skutek tego przyzwyczai się do pracy, wtedy staje się wdzięcznem polem dla usiłowań kulturalnych tak społecznej, jak religijnej natury. Od tych ostatnich zaczynając, osiągniemy zawsze tylko pozorne wyniki.
Łatwo można zrozumieć, że pomyślne rezultaty, otrzymane przez nas w Kedabeg zjednały nam pewien rozgłos i ze wszystkich stron zaczęły napływać propozycye kupna nowych kopalni. Zarówno ja, jak i mój brat, byliśmy temu najmocniej przeciwni, gdyż sam Kedabeg przyczyniał nam dosyć kłopotów i kosztów. Ale mimo to nieraz nie mogliśmy się uchylić od zwiedzania rozmaitych pokładów kruszcowych, mianowicie jeżeli te były własnością osób wpływowych.
Kiedy po śmierci mojego brata, Waltera, udałem się w r. 1868 po raz drugi do Kadebegu, musiałem odbyć dwie wycieczki w góry Kaukazkie. Jedna z nich zwłaszcza, z Suchum-Kale do Eibeldy, była niezmiernie interesującą.