Strona:Wspomnienia z mego życia (Siemens, 1904).pdf/70

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


sanki, ze wszystkich stron zasłonięte rogożą w razie dłuższej podróży. Siedzenie stangreta oddzielone jest od wnętrza ścianą w rogoży, w której wycięte są dwa otwory, niby okna, przepuszczające nieco światła. Z każdej strony sanek przymocowane są klapy z rogoży, umożliwiające wsiadanie i wysiadanie.
Po raz pierwszy, jadąc do Rosyi i nie rozumiejąc słowa po rosyjsku, musiałem sobie w Rydze poszukać towarzysza podróży. W gazecie wyczytałem ogłoszenie o kimś, co posiadał własną kibitkę i płynnie mówił po niemiecku i po rosyjsku. Jak się to w ciągu podróży dopiero wykryło, była to niemłoda żona kupca ryskiego, która w ten sposób taniej chciała odbyć coroczną swoją podróż po zakupy do Petersburga. Tak napakowała sanki słomą i poduszkami, że tylko leżeć w nich było można i rogożę miało się tuż przy twarzy. Strasznie było zimno, i im bardziej zbliżaliśmy się do celu naszej podróży, tem dotkliwiej czuć się dawał suchy, ostry wiatr północny, od którego przy 18° mrozu niczem nie było można się ochronić.
Na trzeci dzień rano dojechaliśmy do stacyi Narwy i tu padliśmy ofiarą chytrości pocztmistrza, co się tu zresztą często w rozmaitej praktykuje formie. Poczthalter stanowczo oświadczył, że nie może w żaden sposób dalej nas wyekspedyować, gdyż konie ze wszystkich stacyi do samego Petersburga zostały zabrane i użyte do wielkiego polowania Cesarskiego na niedźwiedzie. Niby to wzruszony płaczem mojej kupcowej, ofiarował nam nakoniec parę doskonałych koni, które tego samego dnia jeszcze miały nas dowieźć do Petersburga. Dobiliśmy targu i przebiegły rosyanin przekonany był, że na swojem kłamstwie zarobił sporą sumkę. Dalsze nasze przygody przekonały go, że się przerachował.
Naszą kibitką powoził młody chłop; nie miał