Strona:Wolter - Powiastki filozoficzne 02.djvu/38

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


nie uważasz za właściwe, aby ten który zabije drugiego zaślubił księżniczkę?
— Bardzo właściwe, odparł książę: to będzie bardzo ładne widowisko dla Dworu; bijcież się prędko; zwycięzca weźmie zbroję zwyciężonego, wedle zwyczajów kaszmirskich, i zaślubi moją córkę“.
Natychmiast dwaj pretendenci zeszli na dziedziniec. Na schodach była sroka i kruk. Kruk krzyczał: „Bij się, bij się“; sroka: „nie bij się, nie bij się“. Rozśmieszyło to księcia; dwaj rywale ledwie zwrócili na to uwagę: rozpoczęli walkę; wszyscy dworzanie otoczyli ich kołem. Księżniczka, wciąż siedząc w wieży, nie chciała być świadkiem widowiska; nie domyślała się zgoła że jej ukochany jest w Kaszmirze, miała zaś taki wstręt do Barbabu że nie chciała nic widzieć. Walka odbyła się po wszelkiej formie; Barbabu padł trupem, czem lud był zachwycony, ponieważ Barbabu był brzydki, a Rustan bardzo ładny; oto co, prawie zawsze, rozstrzyga o sympatyi ludu.
Zwycięzca oblókł drucianą koszulkę, szarfę i kask zwyciężonego, i udał się, w otoczeniu całego dworu, przy dźwięku trąb, pod okna księżniczki. Wszystko krzyczy: „Piękna księżniczko, przyjdź zobaczyć swego pięknego małżonka, który zabił szpetnego rywala“; panny dworskie powtarzają te słowa. Księżniczka wyjrzała, na nieszczęście, oknem: widząc zbroję człowieka którego nienawidziła, pobiegła zrozpaczona do chińskiego kufra i dobyła nieszczęsny dziryt, który przeszył jej drogiego Rustana zmacawszy