Strona:Wolter - Powiastki filozoficzne 01.djvu/228

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


pomiędzy znaki zapaśników, kryjąc, jak prawo kazało, twarz i imię; następnie udał się na spoczynek do apartamentu, wyznaczonego mu przez los. Przyjaciel Zadiga, Kador, który wrócił do Babilonu naszukawszy się go daremnie w Egipcie, kazał zanieść do jego celki zupełny rynsztunek rycerski, będący podarkiem królowej. Przesłał mu również, z jej polecenia, najpiękniejszego konia w całej Persyi. Zadig poznał Astarte po tych darach: męztwo jego i miłość zaczerpnęły stąd nowych sił i nowej nadziei.
Nazajutrz, skoro królowa zasiadła pod baldachimem wysadzanym drogimi kamieniami, trybuny zaś napełniły się damami i szlachtą Babilonu, zapaśnicy ukazali się w szrankach. Każdy podszedł, aby złożyć swoje godło u stóp wielkiego maga. Wyciągnięto losem godła: Zadigowi przypadło ostatnie miejsce. Pierwszy który się wysunął był to pan bardzo bogaty, imieniem Itobad, bardzo próżny, mało odważny, niezręczny i tępego dowcipu. Domownicy wytłómaczyli mu, że człowiek taki jak on powinien być królem; oświadczył na to: „Człowiek taki jak ja powinien panować“; zaczem, uzbrojono go od stóp aż do głów. Miał zbroję złotą, emaliowaną na zielono, zielony pióropusz, lancę ozdobioną zielonemi wstążkami. Już z samego sposobu w jaki Itobad powodował koniem, poznano odrazu, że nie takiemu-to człowiekowi przeznaczyły nieba berło Babilonu. Pierwszy który się z nim potykał, wysadził go ze strzemion; drugi zwalił go na ziemię, z nogami w powietrzu i rozkrzyżowanmi rękami. Itobad wgramolił się