Strona:Wolter - Powiastki filozoficzne 01.djvu/216

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


szył wszystko w przechodzie. Domek mój najpierw złupiono, następnie spalono.
„Straciwszy w ten sposób pieniądze, żonę i dom, schroniłem się w tę okolicę, gdzie oto mnie spotkałeś. Starałem się wyżywić zapomocą rybołóstwa; ale ryby drwią sobie ze mnie tak samo jak ludzie. Nie mogę nic złowić, umieram z głodu; bez ciebie, dostojny pocieszycielu; byłbym znalazł śmierć w rzece“.
Rybak nie dokończył swego opowiadania jednym ciągiem, co chwila bowiem Zadig, wzruszony i przejęty, wołał: „Jakto! nie wiesz nic o losie królowej? — Nic, panie, odparł rybak; wiem tylko, że królowa i Zadig nie zapłacili mi moich serków, że zabrano mi żonę i że jestem w rozpaczy. — Mam wszelką nadzieję, rzekł Zadig, że nie stracisz wszystkiego. Słyszałem o tym Zadigu: to uczciwy człowiek; jeśli wróci do Babilonu, jak ma nadzieję, odda ci wszystko z nawiązką. Ale, co się tyczy żony która nie jest równie uczciwa, radzę ci, nie staraj się jej odzyskać. Wierzaj mi, idź do Babilonu; będę tam przed tobą, ponieważ mam konie a ty jesteś pieszo. Zwróć się do szlachetnego Kadora; powiedz że spotkałeś jego przyjaciela; czekaj mnie u niego; wierzaj, może nie zawsze będziesz nieszczęśliwym.
„O potężny Orosmado; ciągnął dalej; zesłałeś mnie tu aby pocieszyć tego człowieka; ale kogo ześlesz aby mnie pocieszył?“ Tak mówiąc, dał rybakowi połowę pieniędzy jakie miał przy sobie; rybak, wzruszony i uszczęśliwiony, całował stopy Zadiga i powiadał: „Jesteś aniołem“.