Strona:Wolter - Powiastki filozoficzne 01.djvu/202

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


że ten który najżwawiej wykona piruetę, będzie, najuczciwszym i najzdatniejszym finansistą? — Nie ręczę czy najzdatniejszym, odparł Zadig; ale upewniam iż będzie to niezawodnie najuczciwszy“. Zadig mówił z taką pewnością siebie, iż król pomyślał że musi mieć jakiś nadprzyrodzony sekret w tej mierze. „Nie lubię rzeczy nadnaturalnych, odparł Zadig; ludzie i książki operujący cudami zawsze mi byli podejrzani: jeśli Wasza Wysokość pozwoli przeprowadzić próbę jaką oto podaję, przekona się sama, iż sekret mój, to najprostsza i najłatwiejsza rzecz pod słońcem“. Nabussan, król Serendibu, więcej zadziwił się słysząc iż sekret ten był rzeczą prostą, niż gdyby mu go podano za cud. „Dobrze więc, rzekł; czyń jak uważasz. — Pozwól mi działać, Najjaśniejszy Panie, rzekł Zadig; zyskasz na tej próbie więcej niż mniemasz“. Tegoż samego dnia, kazał ogłosić imieniem króla, że wszyscy, którzy chcą się zabiegać o urząd naczelnego poborcy talarów jego Wdzięcznego Majestatu Nabussana, syna Nussanaba, mają się stawić, w szatach z lekkiego jedwabiu, dnia pierwszego miesiąca Krokodyla, w królewskim przedpokoju. Zebrali się w liczbie sześćdziesięciu i czterech. Sprowadzono grajków do sąsiedniej komnaty; przygotowano wszystko jak na bal, ale drzwi do sali były zamknięte, i, aby tam się dostać, trzeba było przejść przez dość ciemny korytarz. Odźwierny udawał się po każdego kandydata i wprowadzał ich, jednego po drugim, przez korytarz, w którym zostawiano go samego na kilka minut. Król, dopuszczony