Strona:Wolter - Powiastki filozoficzne 01.djvu/169

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


nistrowi. Kiedy sądził jakąś sprawę, nie on sądził, lecz prawo; ale, kiedy było nadto surowe, miarkował je. Kiedy brakło praw, sprawiedliwość jego tworzyła nowe, o których można było mniemać iż pochodzą od samego Zoroastra.
Jemu-to narody zawdzięczają tę wielką zasadę, że lepiej jest, w danym razie, uniewinnić zbrodniarza, niż skazać niewinnego. Sądził, iż prawa są poto aby wspomagać obywateli, nietylko aby przejmować ich lękiem. Głównym talentem Zadiga było wydobywanie na jaw prawdy, którą ludzie starają się zaciemnić. Od pierwszych dni swych rządów, wprowadził w życie ten wielki talent. Słynny kupiec z Babilonu umarł w Indyach; zapisał majątek, po równych częściach, dwom synom, wyposażywszy wprzód córkę; prócz tego, zostawił trzydzieści tysięcy sztuk złota temu z synów, który, powszechnem zdaniem, okaże iż więcej kocha ojca. Starszy wybudował ojcu wspaniały grobowiec; młodszy pomnożył częścią swego dziedzictwa posag siostry. Wszyscy osądzili, iż starszy więcej kocha ojca, młodszy zaś siostrę; starszemu, zdaniem ogółu, powinno przypaść trzydzieści tysięcy sztuk złota.
Zadig wezwał obu synów kolejno do siebie. Rzekł starszemu: „Ojciec nie umarł, wyleczył się z choroby, wraca do Babilonu. — Bogu niech będzie chwała! rzekł na to młody człowiek, ale cóż będzie z grobowcem, który mnie tyle kosztował?“ Następnie powtórzył Zadig tęż samą nowinę młodszemu. „Bogu niech będzie chwała! odparł, oddam ojcu