Strona:Wolter - Powiastki filozoficzne 01.djvu/153

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


II. Nos.

Jednego dnia, Azora wróciła z przechadzki, rozjątrzona mocno, wydając głośne okrzyki. „Co tobie, rzekł, droga małżonko? co mogło cię tak podrażnić? — Ach, rzekła, byłbyś oburzony jak ja, gdybyś oglądał widowisko którego byłam świadkiem. Poszłam pocieszać młodą wdowę Kosru, która, przed dwoma dniami, wzniosła swemu małżonkowi grobowiec, tuż koło strumienia okalającego łąkę. W boleści swojej, przyrzekła bogom, iż wytrwa przy tym grobowcu póty, póki wody strumienia będą przepływać tamtędy. — I cóż! rzekł Zadig, to mi zacna niewiasta, szczerze przywiązana do męża! — Ha! odparła Azora, gdybyś wiedział, co robiła kiedym ją przyszła odwiedzić! — Co takiego, piękna Azoro? — Pracowała nad tem, aby odwrócić łożysko strumienia“. Azora pomstowała na młodą wdowę tak długo i tak gwałtownie, że ten nadmiar cnoty zaczął się niepodobać Zadigowi.
Miał on przyjaciela, imieniem Kador, z liczby owych młodzieńców, w których żona Zadiga dopatrywała się osobliwych zalet ducha; Zadig zwierzył mu swoje obawy, zapewniwszy sobie, o ile to możliwe, wierność jego zapomocą znacznego podarku. Spędziwszy dwa dni u przyjaciółki na wsi, Azora wróciła trzeciego dnia do domu. Służba, zalana łzami, oznajmiła pani iż mąż jej umarł nagle tej nocy; nie śmieli jej zanieść żałobnej nowiny i pogrzebali Zadiga w grobowcu przodków, w głębi ogrodu. Azora płakała, wydzierała sobie włosy i przy-