Strona:Wincenty Rapacki - Król Husytów.djvu/109

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


XI.

Posłowie czescy, przeczekawszy tydzień w Niepołomicach, odesłani zostali do Witolda na Litwę. On miał decydować. Jagiełło, nie chcąc uledz naciskowi Zbigniewa, który radził wyrzucić ich z granic kraju, a bojąc się zdziałać cośkolwiek bez wiedzy wielkiego księcia Litwy, obrał pośrednią drogę. Była w tem także i polityka. Sprzyjając Czechom, trzymało się w szachu cesarza Zygmunta, który, sprzymierzony z Krzyżakami, ciągle działał na szkodę Polski.
Młody Korybut całą, duszą przylgnął do sprawy Czechów. On byłby chętnie się wybrał z tymi posłami, ale cóż znaczyć mogło jego słowo u Witolda, u tego Witolda-tyrana, na którego nikt dotąd nie miał wpływu, którego myśli i zamiarów nikt dotąd nie przeniknął. Rozkazano mu udać się do Krakowa i czekać, a rozkazom wielkiego księcia nikt, nawet on — Korybut — opierać się nie mógł. Powtarzał więc sobie coraz częściej: cierpliwości i... czekał.