Strona:William Yeats-Opowiadania.djvu/193

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


ta, która cię na świat wydała, a najgłupsi ze wszystkich głupców są ci, którzy powiadają, że jesteś potomkiem rodu starożytnego i zacnego! Pochodzisz bowiem od bladolicych żebraków, co włóczą się od wrót do wrót, kłaniając się zarówno możnym jak i chudopachołkom.
Costello z głową pochyloną przebrnął rzekę i zrównał się z dudarzem, a możeby doń zagadał, gdyby na przeciwległym brzegu nie zatętniły kopyta i nie chlasnął ku nim przez wodę jakowyś mąż konny. Był to pachołek Dermotta, a przemówił głosem zdyszanym, jak człek, co ostro rwał z kopyta:
— Tumausie Costello, przybywam, by znów was wezwać w dom Dermotta. Gdyście odjechali, jego córka Winny ocknęła się i zawołała na was po imieniu, boście jej się zwidzieli we śnie. Głucha Brygida Delaney widziała poruszenie jej warg i jej smętek, przeto poszła w bór ponad domostwem, gdzieśmy się przyczaili i wziąwszy Dermotta Owczarza za rękaw, przywiodła go do córki. On obaczył jej smętek, więc dał mi własnego konia, bym jechał co tchu i sprowadził was niezwłocznie.
Wówczas Costello zwrócił się do dudarza Duallacha Daly, a schwyciwszy go mocno przez pół, wysadził z kulbaki i grzmotnął nim o szarą

174