Strona:William Yeats-Opowiadania.djvu/140

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


odkryje tę chwilę i posłyszy ową pieśń, stanie się jako same Moce Nieśmiertelne; powróciwszy do Irlandji, pytałem czarnoksiężników i znachorów, czy nie wiedzą, kiedy nadejdzie ta chwila; wprawdzie wszyscy o niej byli słyszeli, wszakoż żaden nie umiał wskazać tej chwili na klepsydrze. Wtedy oddałem się czarnoksięstwu i życie strawiłem na postach i trudach, by mi danem było wywoływać bogów i wróżki; wkońcu niedawno jedna z wróżek oznajmiła mi, że chwila ta jest niedaleka. Jeden z tych krasnoludków, co miał na głowie czerwoną czapeczkę, a na wargach pianę świeżego mleka, wyszeptał mi to do ucha. Jutro tuż przed dojściem pierwszej godziny po wschodzie słońca, odnajdę ową chwilę, a następnie odejdę do krainy południowej, gdzie wzniosę sobie dworzyszcze z białego marmuru wśród drzew pomarańczowych, otoczę się tymi, co piękni i dzielni i wnijdę w wieczne królestwo młodości. Lecz i to mi prawił karzełek z mlekiem na wargach, że abym mógł posłyszeć całą pieśń, winieneś naznosić wielkie stosy zielonych gałązek i poukładać je dokoła drzwi i okna mej izdebki, następnie masz wyścielić podłogę świeżem sitowiem, a stół i wyściółkę zasypać liljami i różami, posianemi przez zakonników. Masz to wykonać dziś w nocy, a rankiem, gdy końca do-

121