Strona:Walerian Kalinka - Jenerał Dezydery Chłapowski.pdf/74

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została skorygowana.


tak postąpił, bo i w Turwi samej spotkał się z niewypowiedzianym oporem. — Warto przypatrzyć się bliżej tej walce: wszak niejednemu z nas się wydaje, że przez takie trudności, jakich on doświadcza, nikt jeszcze nie przechodził. Słudzy jego i urzędnicy nie mogli pojąć, po co nanowo dzielić pola, kopać i prostować rowy, wywozić kamienie, skoro dotąd nikt tego nie robił; nie mogli oswoić się z nowemi narzędziami i jeden po drugim dziękowali mu za służbę. Nawet fornale dworscy nie chcieli się chwytać szkockich pługów; musiał Chłapowski z majątku, który po matce w Krakowskiem odziedziczył, a który ojciec dożywociem zatrzymał, ściągać fornali; i dopiero gdy ci pługami szkockiemi orać poczęli, przekonali się turewscy, że i z tem można sobie dać radę. Jak mało ułatwienia na każdym kroku znajdował, wnieść można choćby z tego, że chcąc obsiać swe pola białą koniczyną, musiał z Anglii kilka cetnarów ziarna na rok wprzódy zapisać, i gdy przyszło do Berlina, wyprawiał po nią, o mil 30, własnego stangreta, bo innej komunikacyi z Berlinem jeszcze wówczas nie było. Wielkie zdziwienie wywołałoto u sąsiadów, że w Turwi sieją trawy, koniczynę zamiast zboża, że pola ogradzają żywemi płotami, że na nieużytkach sadzą drzewa; nic podobnego w Polsce nie widziano, mówiono tedy, że „pułkownik zwaryował“ i starano się wpłynąć na Starostę, by syna przywiódł do upamiętania i zapobiegł jego ruinie. — Chłapowski na to nie zważał. Widział jasno, że tylko przez ulepszenie rolnictwa i podniesienie ludu wiejskiego można jeszcze naród ocalić; a ta myśl, że pracując w ten sposób na grzędzie ojcowskiej, służy najlepiej krajowi, dodawała mu zachęty i sił do zniesienia wszystkiego. „Bóg widzi, pisał on później do jednego z swych synów, że nie chęć zbogacenia się, ale uratowanie tego kawałka ziemi polskiej ciągnęło mnie do pracy; a jeżeli później domięszało się pragnienie zapewnienia wam bytu niepodległego, to dopiero kiedy Pan Bóg mi was dał“. Żołnierzem był całą duszą i to usposobienie wlał w gospodarstwo swoje. Jak na wojnie sam rozstawiał placówki i do każdej zajrzał wedety, tak i na wsi wszędzie był, wszystkiego sam doglądał.