Strona:Walerian Kalinka - Jenerał Dezydery Chłapowski.pdf/67

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została skorygowana.


Nie stawało dochodów i na opędzenie codziennych wydatków zaciągano długi. Interesa wikłały się, procenta nieopłacone pomnażały stan bierny, majątek niknął z każdym dniem, ale pomimo to, nie zmieniano nic w zwykłym, wystawnym i okazałym trybie życia. Jeszcze lat kilka, a ruina była zupełna, nieuchronna w takiem położeniu. Przyjazd Dezyderego musiał być nader pożądanym dla starego ojca; wiedział on dobrze, że rzeczy iść tak dalej nie mogą; z dawnemi nałogami zrosły, odstąpić od nich nie czuł się na siłach. Oświadczył więc, że mu gotów sprzedać czy oddać majątek pod warunkiem, iżby przyjął na siebie długi, a nadto iżby zobowiązał się płacić macosze pensyą roczną 6000 zł. Oszacowano Turwią i Rąbin na 1.200,000 zł.; że zaś długi wynosiły do miliona, a pensya macochy reprezentowała kapitał 120,000 zł, nie zostawało Dezyderemu z majątku ojcowskiego prawie nic.
Myślę, że jeśli nie między tymi, co mnie dzisiaj łaskawie słuchają, to w tej prowincyi znajdzie się taki, co był a może jest jeszcze w dość podobnej sytuacyi, i że on także objął po swym ojcu pokaźną fortunę, bogatą w ziemię, bogatą w służbę i we wszystkie pozory dawnego dostatku, ale jeszcze bogatszą w długi hipoteczne i zaległości procentowe; i że rozpatrzywszy się dokładnie w dochodach i nieuniknionych wydatkach, i on także przyszedł do przekonania, że nosi tylko tytuł właściciela dóbr, a istotnie nie jest niczem więcej, jak rządcą swoich wierzycieli. Mam przedstawić, jak się Chłapowski ze swego zadania wywiązał. Ta część mego opowiadania musi być sucha, pełna cyfr i szczegółów drobiazgowych, a jednak rozumiem, że obojętną nie będzie dla moich słuchaczów, których obchodzi los naszego obywatelstwa. Niejeden z nich posłyszy tu może coś ze swego życia i ze swych kłopotów: mutato nomine de te fabula docet, „pod innem nazwiskiem, o tobie tu mowa.“
Otwierała się w ten sposób nowa przed Dezyderym epoka i nowa szkoła, jeśli nie twardsza od tej, którą przebył, to całkiem od niej różna, wprost przeciwna rodzajowi życia, jakie dotąd prowadził. I on podobnież jak ojciec żył po