Strona:Walerian Kalinka - Jenerał Dezydery Chłapowski.pdf/66

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została skorygowana.


ulicy, bo każdy wiedział, że po trzeciem odczytaniu wojsko z bronią w ręku pocznie tłum rozpędzać. Przyzwyczajeni do takich scen Anglicy niewiele na nie zwracali uwagi; ale dla Chłapowskiego ta agitacya i ta wytrwałość deputowanych w obronie swych opinij, były widokiem całkiem nowym i posłużyły mu za naukę, że w kraju wolnym kto chce służyć sprawie publicznej, powinien iść za swem przekonaniem, nie oglądając się na popularność.

W Londynie doszła go wiadomość, że Napoleon opuścił Elbę i wylądował we Francyi. Znając armią francuską, nie wątpił, że ona przejdzie do Cesarza, ale i o tem także nie wątpił, że cała Europa zwiąże się przeciw niemu i raz jeszcze wytrąci mu oręż z ręki. Sprawę tę uważał za całkiem obcą dla Polski i mięszać się do niej nie chciał; lecz że miał służbę i konie w Paryżu, pojechał po nie i tegożsamego dnia, nad ranem, stolicę Francyi opuścił, w którym pod wieczór, Napoleon tryumfujący, Tuillerye na chwilę był zajął. — Wrócił Chłapowski do domu; w dziedzicznej Turwi zastał ojca już znacznie pochylonego wiekiem, który się po raz drugi ożenił. Pan Starosta kościański objął był po swym ojcu, kasztelanie międzyrzeckim, bardzo znaczny majątek; lecz przyzwyczajony do wygody, prowadził życie nieczynne, nie umiał sobie odmówić żadnej przyjemności i jak większa część polskich panów, nie rachował się z wydatkami[1]. Trzymał kamerdynerów, kredencerzy, szatnych, laufrów, cugi powozowe, jednem słowem, prowadził dom na pańską stopę.

  1. Starosta kościański jeździł zamłodu do Moskwy i do Berlina z ks. Jabłonowskim; potem osiadł na wsi, gdyż mu teść, wojewoda Moszczeński, dając córkę, za warunek położył, aby miejsca w Senacie nie przyjmował.
    Kupił od Rzpltej w dziedzictwo starostwo kościańskie za 200,000 zł. Mimo to rząd pruski starostwo zabrał i darował szambelanowi bar. v. Schilden. Dopiero później, gdy się Król o tem dowiedział, kazał Schildenowi ułożyć się ze Starostą, skutkiem którego ten ostatni znowu 180,000 zł. zapłacić musiał. To był początek długów, z któremi, gdyż ofiar wojennych przybyło, Starosta dać sobie rady nie umiał.