Strona:Walerian Kalinka - Jenerał Dezydery Chłapowski.pdf/49

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


grzebiąc nieraz żywych razem z zabitymi, i nawet wtedy, gdy na ziemię polską się dostali, jeszcze ci rabusie nie byli bezpieczni. Łowili ich żydzi, pomiarkowawszy ile sami przytem się obłowią. Opowiada świadek naoczny, że w okolicach Wilna przeszło 6.000 maruderów francuzkich padło z rak żydowskich[1]. Nie powiemy za wiele, twierdząc, że ta drapieżność żołnierzy napoleońskich, więcej niż mrozy, więcej niż oręż nieprzyjacielski, przyczyniła się do zdezorganizowania wielkiej armii, i że co najmniej, trzecia cześć żołnierzy została przez nią straconą. I jakże się dziwić niekorzystnemu wrażeniu, które pochód takiego wojska musiał sprawiać na Litwinach: „przyszli z nas zdjąć kajdany (mówiono) ale razem z butami!“ Patrząc na takie bezprawia, gwałty i niszczenie dobytku, niejeden musiał zżymać się jak ów Maciek Dobrzyński w Panu Tadeuszu: „A muszą też być z nimi Turcy i Tatary, czy schyzmatycy, co nie mają ni Boga, ni wiary. Sam widziałem, kobiety w wioskach napastują, przechodniów obdzierają, kościoły plondrują. Cesarz idzie do Moskwy; daleka to droga, jeżeli Cesarz Jegomość wybrał się bez Boga!“ I w końcu, niejeden musiał sobie przypomnieć, jak właśnie ów Maciek stary, że ten mniemany oswobodziciel był już wówczas pod klątwą Papieża!

Mieliśmy w ręku notatki Chłapowskiego pisane w ciągu tej wojny, w których dochował się ślad jego ówczesnego usposobienia. Jak wszyscy niemal Polacy z Korony, szedł na nią z wielkiemi nadziejami, ale prędko się rozczarował. W Wilnie, pod dniem 9 lipca, zapisuje: „Nigdy nie byłbym przypuszczał, że tak długo zatrzymamy się w tem mieście. Operacye tej wojny, i z jednej i z drugiej strony są dla mnie zagadką. Wpadam na różne domysły. Faktem jest, że Rosyanie przyjęli plan cofania się, i to co mogą zrobić najlepszego; bo koniec końców i nas toż samo czeka… Hrabia Pac wyprawił piękny bal z powodu konfederacyi i złączenia się Litwy z Koroną. Ale entuzyazmu tu niema i jak ma być wobec tak strasznych klęsk, i wobec zachowania się armii!

  1. Michał Zaleski, Pamiętniki, ms.