Strona:Walerian Kalinka - Jenerał Dezydery Chłapowski.pdf/18

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została skorygowana.


powiadać szybko i dokładnie. Gdy wrócili, kazał mu zostać na obiedzie we trzech z marszałkiem Berthier, pytał dalej o dom, o rodziców i o nauki, jakie był odbył w Berlinie. — Ten dzień stał się pamiętnym w życiu Dezyderego, wpłynął na całą jego przyszłość. Odjeżdżając do Warszawy, Cesarz kazał Dąbrowskiemu wszystkich gwardzistów zamianować podporucznikami, Chłapowskiego porucznikiem. W pół roku później, po traktacie tylżyckim, dał z Paryża rozkaz, aby mu przysłano do Paryża owego młodego Polaka, co to wszędzie przejedzie: „ce petit Polonais, qui passe partout!“
Przez cztery lata swego pobytu w Akademii berlińskiej, Chłapowski przyjeżdżał co pół roku do Kościana na ćwiczenia pułkowe, które starannie odbywał, był więc dostatecznie z kawaleryą obeznany. Ale służby piechotnej nie znał i dlatego zaciągnął się do 9go pułku liniowego, którego komendantem był ks. Sułkowski; wszedł do kompanii woltyżerów. Pułk formował się w Gnieźnie, czekając na broń i mundury; żołnierze ćwiczyli się codziennie w mustrze i obrotach, oficerowie brali lekcye taktyki. Niedługo trwała nauka; pod koniec stycznia (1807) przyszedł rozkaz ruszenia w pole, z wielką radością od młodej wiary przyjęty. Dowódzca kampanii zachorował, Chłapowskiemu oddano jej komendę, a choć jako dowodzący miał prawo do konia, wolał iść pieszo przy żołnierzach. Marsze były dość długie, po cztery mile na dzień, i bardzo uciążliwe, bo najczęściej w błocie. Nie było mrozu, wciąż padał śnieg topniejący; ta kampania ciężko się dała we znaki Francuzom. — W zimie rzadko która okolica pięknie się przedstawia, o ileż brzydszym musiał wydawać się kraj płaski swą jednostajnością nużący; to też wspominając o tej kampanii, dziwili się nieraz Francuzi, że Polacy tak gorąco kochają swą ojczyznę, w której tyle błota! Pod Gnieznem dojechał do swych pułków Dąbrowski, gdzie odbył się przegląd, ztamtąd ruszyli do Tczewa. — Byłato mała forteczka, ale że tamowała drogę do Gdańska, więc należało z nią się uprzątnąć, i ta okoliczność dała młodemu żołnierzowi pierwszą okazyą do wypróbowania się w ogniu. Nieprzyjaciel obsadził przedmieście strzelcami; kazano Chłapow-