Strona:Walerian Kalinka - Jenerał Dezydery Chłapowski.pdf/165

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


§16.
Ludzie znaczniejsi w tej epoce. Podróż Jenerała do Rzymu. Jan Koźmian.

Kiedy po raz pierwszy pani Chłapowska spotkała męża swego na ziemi pruskiej powracającego z Litwy, przeraziła się na jego widok. Był tak zniszczonym i wynędzniałym, że nie sądziła, aby mógł pożyć dłużej nad kilka miesięcy. Silna natura przemogła chorobę, ale wnet potem nowe krzyże przydały udręczenia. Mówiliśmy o ciężkich oskarżeniach, jakie przeciw niemu podniosły się na emigracyi. Kto pamięta, jaki urok otaczał wówczas wszystko, cokolwiek przychodziło z wychodźtwa, ten zrozumie potężne echo tych zarzutów w kraju. Uwierzono im niemal powszechnie; Chłapowski stał się osobistością jedną z najpopularniejszych w Polsce. Czy słusznie? Niech słuchacze moi osądzą. Z mocną pamięcią na obowiązek historyka, który winien jest sprawiedliwość zarówno przyjaciołom jak nieprzyjaciołom, twierdzę, że do tej popularności powodu żadnego nie dał; i chyba owo chwilowe rozdrażnienie, w jakie popadł na ziemi pruskiej po złożeniu broni, mogło było wywołać jakieś osobiste urazy. Czy dziwić się temu rozdrażnieniu u starego żołnierza, który zawsze był w boju szczęśliwy, a w końcu musiał rzucić swą szablę na płot? Gdzie człowiek, coby mógł stłumić w takiej chwili swój ból? Raczej podziwiać trzeba ów spokój, z jakim puszczał mimo siebie podnoszące się przeciw niemu zarzuty, —