Strona:Walerian Kalinka - Jenerał Dezydery Chłapowski.pdf/160

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


drażnieniu nerwowem, które go od końca wojny opanowało. — Z tego czasu inny jeszcze podobny fakt godny jest pamięci. Wiemy, że dopiero po wejściu do Prus doszła go od Rządu narodowego z Warszawy wraz z nominacyą na dowódzcę naczelnego, suma 100,000 zł., na potrzeby wojenne. Dowiedzieli się o niej oficerowie korpusu i domagali się zasiłku na zaopatrzenie swych potrzeb. Jenerał tłómaczył się, że będąc na obcej ziemi, nie czuje się w prawie rozrządzania tym funduszem; ale, gdy prośby oficerów były coraz bardziej naglące, zwołał Radę gospodarczą korpusu i zażądał jej zdania. Wszyscy członkowie złożyli deklaracyą na piśmie, że jenerał może bezpiecznie użyć tej sumy na potrzeby oficerów; on jeden napisał zdanie przeciwne, wszelako uległ i kazał ją rozdać. Pozostało mu to jednak w pamięci; dręczyła go wątpliwość, czy własnością publiczną prawnie rozrządził? W pierwszej połowie r. 1833, przyjechał do Turwi jen. Tański i odwiózł Chłapowskiemu sumę 150,000 zł., którą pozostał był dłużny za kupione od niego dobra Chmielniki, w Królestwie. Szlachetny to był czyn; gdyby nie chciał zapłacić, Chłapowski nie był w możności go przymusić. Skoro odebrał tę sumę, zaraz sobie przypomniał ów fundusz korpusu litewskiego i napisał do prezesa Banku w Warszawie, że chce odesłać 100,000 zł. Przestrzegał go poufnie Henryk Łubieński, że to niepotrzebne, że nikomu nie przyjdzie na myśl upominać się o zwrot. Ale jenerał nie dał się przekonać i 100,000 do Warszawy odesłał. — Mieliśmy w ręku oba dokumenta odnoszące się do tej sprawy: protokoł Rady gospodarczej z d. 6 sierp. 1831 r. z podpisami oficerów, i list Henryka Łubieńskiego z d. 5 czerwca 1833 r., z pokwitowaniem 5,000 dukatów, w imieniu Banku Królestwa Polskiego wydanem.
Pod koniec maja 1833 r. jenerał pojechał do Szczecina, gdzie miał karę w fortecy odsiedzieć. Więzienie nie było ciężkie, mieszkanie wygodne i suche; od komendanta i oficerów załogi doznawał wszelkiej względności i uszanowania. Po tylu ciężkich próbach, przez które przeszedł, potrzebny mu był ten spoczynek, jakkolwiek przymusowy; w pracy samotnej i regularnej wrócił do równowagi i do spokoju.