Strona:Walerian Kalinka - Jenerał Dezydery Chłapowski.pdf/148

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


    prawie, gdzie decyzya prędka wszystko stanowi, i nie wysłał do objęcia dowództwa ogólnego nad nami któregokolwiek z jenerałów, których miał pod ręką, n. p. Prądzyńskiego, którego pewnie jużby się był zaraz po Ostrołęce rad pozbył od siebie? Prądzyńskiego geniusz byłby się znalazł w swem miejscu na Litwie; dowiódł on pod Igaganiami, że się umiał zdecydować w oka mgnieniu, kiedy niebezpieczeństwo grozi.
    „Miał Tomasza Lubieńskiego, który, lubo nie przewidywał już możności wygranej, jednak, gdyby oddzielnie był musiał działać, człowiek uczciwy, broniby przed nieprzyjacielem nie złożył. Tego dowiódł cofając się z pod Nuru, a doświadczonemu wojen byłoby się serce napowrót rozgrzało, i przypomniał byłby sobie, jak dobrze na Węgrzech, około Neystadt w r. 1809, naprzeciw Chatelera działał.
    „Nareszcie, miał i Umińskiego, który wskutek nieporozumienia z nim podał się był do dymissyi. Umiński także byłby na Litwie dobrze rzecz prowadził; wojsko w porządku zawsze on utrzymywał, doskonale się strzedz w obozie umiał i dysponować wyprawy w różne strony. Jako człowiek, miał wiele wad brzydkich, między niemi karty, ale podczas wojny naszej, nietylko sam nie grał, ale w obozie bardzo bronił. Sprawa serce mu była podniosła.
    „O sobie samym nie mówię: tylko dlatego tu wspominam, że Rząd Narodowy przysłał mi dowództwo na Litwie dopiero wtedy, gdy przez kilku emisaryuszów odebrał był wiadomości, że wszystko na Litwie źle idzie. Jen. Skrzynecki trzymał tych emisaryuszów, którzy prosili, aby dowództwo mnie oddać, po tygodniu. Dziwić się temu nie mogę, choćby i przy miłości własnej, bo Skrzynecki wcale mnie nie znał; nigdy z nim nie służyłem; i w ogóle oficerowie z wojska Księstwa warszawskiego mieli niechęć do oficerów z gwardyi Napoleona, czy to przez zazdrość, czy też przez poczucie, żeśmy lepiej od nich, a zwłaszcza spokojniej służbę wykonywali, co jest cechą starego żołnierza. Jak mi powiadano, Skrzynecki opierał się daniu mi dowództwa, obstając przy Giełgudzie. Moję nominacyą odebrałem dopiero po tygodniu czy dwóch w obozie w Prusiech i zarazem moc rozdawania krzyżów do komandorskiego wyłącznie. Miałem z tego powodu odwiedzin i listów o krzyże bardzo wiele; może być że bardzo zasłużone, ale na obcej ziemi, bez broni, krzyże rozdawać, tak mi się nie w swojem wydawało miejscu, żem ani jednego nie podpisał. Ztąd