Strona:Walerian Kalinka - Jenerał Dezydery Chłapowski.pdf/132

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


sił naczelnym dowódzcą na Litwie[1]. Zdumiał się Chłapowski, słysząc te słowa. Że one z ust Dembińskiego wyszły, to można zrozumieć. Rzutki, przedsiębiorczy, partyzantem był wybornym, ale służby regularnej nie znał; niespokojny z natury, nie był wcale skorym do posłuszeństwa, wszystko robił po swojemu. Ale Chłapowski w szkole napoleońskiej wychowany, od dzieciństwa do karności nawykły, porządku i posłuszeństwa u swych podwładnych nadewszystko przestrzegający, ani przypuszczał, by krok taki mógł się pogodzić z honorem i obowiązkiem żołnierza. Giełguda w owej chwili jeszcze nie znał, a zresztą, jakimkolwiek był ten wódz, zrucenie jego, w chwili rozpoczętej przeciw nieprzyjacielowi akcyi, byłoby plamą dla wojska polskiego i cięższą dla sprawy klęską, niż wszelka inna, jakaby zdarzyć się mogla. — Jeśli, jak mówi Pismo, posłuszeństwo lepsze jest od ofiary, to w naszym narodzie, który upadł niekarnością swych obywateli, ta cnota jest najwyższym patryotyzmem. „Nie masz dla Polski przyszłości, powiedział pod koniec swego życia Mochnacki, dopóki Polacy swego patryotyzmu nie przetłómaczą na posłuszeństwo.“ — Chłapowski sucho odprawił Dembińskiego. Jakikolwiek był tego ostatniego zamiar: czy w istocie chciał on poddać się komendzie młodszego jenerała, czy też, co prawdopodobniejsza, spodziewał się, że ten uzna jego starszeństwo i nawzajem mu swoję pomoc i uległość przyrzecze, — to pewna, że odmową Chłapowskiego czuł się on głęboko dotknięty i powziął do niego niechęć, której potem aż nadto głośny dal wyraz[2].

  1. Opowiadamy tę rozmowę, jak ją podaje Dembiński, choć o niej ani Mielżyński, ani Chłapowski w swoich pamiętnikach nie wspominają.
  2. Ciekawą wzmiankę z owego czasu znajdujemy w pamiętniku hr. Kaz. Krasickiego. „Jenerał Chłapowski przywołał mnie do siebie; z kwaśną miną powiedział mi, że źle. Dlaczego, zapytałem; jest nas przecie więcej, to łatwiej pójdzie z Wilnem. Ba, żebyto zgoda była, lecz z tymi dwoma trudno dojść do końca. Jeden jak wahadło, nie wie czego chce; a drugi zdaje się mieć w zanadrzu myśl opanowania dowództwa, bo chociaż w randze starszy, mnie to pro-