pchaną teczkę, którą położył sobie pod głowę i bardzo się troszczył, czy aby przedział jest zamknięty. Ja widocznie wzbudziłem w nim zaufanie, gdyż pozwolił przytłumić światło i nawet wkrótce sam zachrapał. W Poznaniu wysiadł. Odtąd jechałem sam, nietylko w przedziale, ale w całym wagonie. Jedynie w trzeciej klasie majaczyła jakaś para.
Obudzono mię W Zbąszyniu. Rewizja była uprzejma i względna, ale bądź co bądź, jak się okazało, najsurowsza na całej mej drodze... I słusznie: tam niema co przemycać, a paszport dyplomatyczny, jaki mię zagranicą chronił, tyle razy w Polsce był nadużywany!
Ciekawy byłem bardzo Niemiec. Nie widziałem ich od 1916 roku, kiedy to spędziłem kilka dni w Berlinie, jadąc do Lozanny na Kongres Narodowości uciskanych przez Rosję; kiedy to po raz pierwszy przed Europą i światem całym postawiliśmy wraz z p. Łempickim Niepodległość Polski jako program Polaków.
Pamiętam jakie przerażenie wywołało to wśród Niemców, Francuzów, Anglików... Natomiast rozmaite narody z Kaukazu, Krymu, Środkowej Azji, Turkiestanu, nawet z Mongolji, w baranich czapach i długich bekieszach, padały nam w objęcia
Strona:Wacław Sieroszewski - Wrażenia z Anglji.pdf/57
Wygląd
Ta strona została skorygowana.