Przejdź do zawartości

Strona:Wacław Sieroszewski - Nowele (1914).djvu/250

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Ta strona została skorygowana.

Gdy kładli się spać, Zdrowy Rozsądek, dobrze podchmielony, bardzo się rozrzewnił i, ściskając mocno za szyję Mostowskiego — szeptał mu żałośnie:
— Przyjacielu, jedzmy stąd, błagam cię... Ta zdradziecka niewiasta drwi sobie ze mnie!.. Prosiłem ją: wyjdź wieczorem za węgieł domu, a ona mi przysłała... kucharkę z popiołem.
Nazajutrz ku nieopisanej radości wójta młyn ruszył i szedł długo i gładko. Wprowadzono na deptak woły i nasypano w żarna zboża.
— Mąka, doprawdy mąka!.. — wołał wniebowzięty wójt, chwytając w garście białą strugę, sypiącą się z otworu podżarnia. — Patrz, żono!...
Pani Nikitinowa zbliżyła się do męża i dość obojętnie spoglądała na biały pył, zato figlarne jej spojrzenie spotkało się kilkakroć z pełnym wyrzutu wzrokiem Zdrowego Rozsądku, wreszcie wybuchła śmiechem...
— Tak, żono, tak!.. Wesoło robi się, jak, ot, kupka rośnie i rośnie i rośnie bez końca... Niech panu Bóg da zdrowie! Bądź pan pewny — zwrócił się do Mostowskiego, — jutro rano dostanie pan uchwałę... Zawsze dotrzymuję, co obiecuję... Niech panowie jadą do miasta, choćby zaraz, bo widzę, że się wam śpieszy...

X.

W mieście wszystko zwolna wracało do dawnego stanu. Wygnańcy pomimo rozporządzenia