— Za bardzo się śpieszysz!... — mówił doń Zdrowy Rozsądek. — Jak robota będzie skończona, nie będziemy mieli na tego wygę Nikitina żadnego sposobu... Będzie kręcił. Zobaczysz... Zostaw więc jaki drobiazg niedokończony, aby mieć go w ręku!...
— A głównie, żebyś ty jeszcze mógł tutaj dłużej z tydzień posiedzieć!..
— Wcale tego nie potrzebuję, gdyż i tak zostaję tu... za młynarza...
— Za młynarza?...
— A tak! Za młynarza. Mówiłem o tym już z gospodynią i obiecała mi poparcie. Mówię ci: kobieta pulchna i bardzo... bardzo obiecująca... ponętna!
— No, proszę bardzo!... Rozkoszuj się, ale po moim już wyjeździe...
— Nie wiem! W miłości, jak na wojnie, z każdej chwili korzystać należy. Minęła i już jej nie będzie... Zostaje tylko żal straconej okazji... Niema głupszego uczucia... — odparł tajemniczo Zdrowy Rozsądek.
Następny dzień minął spokojnie; Mostowski osadził koło na walcu i, zdjąwszy żarna, doprawiał, wygładzał ząb za zębem tryby, zwracając przytym pilną uwagę na resztę mechanizmu, gdyż deptak płatał mu wciąż nieoczekiwane małe figielki; to tu, to owdzie okazały się nadpsute lub obluzowane podpory i zazębienia, wyschłe kliny nie trzymały wiązań
Miał pracowity dzień; wrócił do domu na wieczerzę głodny i zmęczony; gniewało go, że nie zastał Zdrowego Rozsądku i musiał nań czekać z je-
Strona:Wacław Sieroszewski - Nowele (1914).djvu/247
Wygląd
Ta strona została skorygowana.