pełnie nie wiedział, co on porabia i gdzie się podziewa. Spotykał się z nim jedynie przy obiedzie i wieczerzy, ale był zwykle tak zajęty swemi myślami, że nie miał ochoty do gadania o rozmaitych głupstwach. Nie mógł jednak nie dostrzec szczęśliwej zmiany w powierzchowności towarzysza. Zdrowy Rozsądek mył się codzień, a bujne jego włosy nie przedstawiały już tak beznadziejnie zwichrzonej szopy, jak dawniej, lecz układały się pięknemi puklami.
Na gwałt też uczył się słówek jakuckich.
— Jak to powiedzieć po jakucku: pani jest piękna, jak anioł!... żyć bez pani nie mogę! — zwrócił się raz do Mostowskiego.
— Słuchaj, Wołgin, ty mię zgubisz, zgubisz mię!... A ja muszę stąd wyjechać, rozumiesz — muszę dostać paszport! Muszę więc mieć uchwałę gminy!
— Będziesz ją miał, nie lękaj się. Wszystko idzie dobrze, a pójdzie jeszcze lepiej, bylem tylko mógł się z nią porozumieć...
— Do tego daleko!...
— Wcale nie!... Wyrażenia nie potrzebują być tak nadzwyczajnie dokładne... Byle stworzyć warunki dla... pieśni bez słów... Rozumiesz?... Źle tylko, że muszę się śpieszyć, gdyż ten stary czort może lada dzień powrócić...
Mostowski też się śpieszył i koło było już prawie skończone; pozostawało tylko osadzić je na walcu, gdy pewnego dnia w samym początku roboty, wczesnym rankiem, wtoczyła się na podwórze gromada podnieconych chłopów i z wielkim krzy-
Strona:Wacław Sieroszewski - Nowele (1914).djvu/243
Wygląd
Ta strona została skorygowana.