Przejdź do zawartości

Strona:Wacław Sieroszewski - Nowele (1914).djvu/240

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Ta strona została skorygowana.
IX.

Po wielu próbach i poszukiwaniach udało się nareszcie Mostowskiemu wykryć wady mechanizmu. Okazało się, że wielkość pionowego koła, a przedewszystkim rozmieszczenie na nim uzębienia, były nieodpowiednie; po kilku obrotach brody zębów nie trafiały w swe gniazda, lecz spierały się brzuścami o siebie i nie łamały jedynie dzięki przedziwnej mocy smolistego modrzewiu, z którego były wyrobione. Należało zrobić zupełnie nowe koło. Gdy wójt się o tym dowiedział, aż przybladł i wziął się za głowę.
— Nie zmieniam naszej umowy, — uspokoił go Mostowski. — Sprobuję rzecz poprawić za cenę naznaczoną przez pana, choć napewno nie obiecuj
— Niech pan go nie słucha!... On tak zawsze a tymczasem ręczę panu, że zrobi koło jak zegarmistrz!... Niech więc pan sprowadza swoich cudownych cieśli, Jakutów.
— Nie zaraz, nie zarazi... Muszę przedtym zrobić obliczenia! — zaprotestował Mostowski.
— A widzi pan!... — mrugnął znacząco wójtow Zdrowy Rozsądek.
Wypili dla nabrania otuchy jeszcze po czarce wódki, podczas gdy Mostowski z ołówkiem i teczką papierów odszedł do młyna. Długo tam kreślił, obliczał, z trudem odgrzebując w namułach zapomnienia teorje cykloid, oraz innych krzywych, związanych z ruchem kół, epi- i Ryper cykloid...
— Najprościej byłoby pojechać do miasta i roz-