Przejdź do zawartości

Strona:Wacław Sieroszewski - Nowele (1914).djvu/235

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Ta strona została skorygowana.

o przetarciu szerokiej, dostępnej dla wszystkich drogi przez urzędowne formułki, przez administracyjne i kodeksowe przeszkody, która mogłaby następnie służyć ogółowi wygnańców; myślał, że uda mu się w ten sposób podnieść ducha towarzyszy niedoli, wlać nadzieję w ich serca, znękane nędzą bez końca i położeniem bez wyjścia. Zamiast tego wyrósł przed nim jakiś żart losu osobliwy, jakiś kawał doraźny, od którego w gruncie rzeczy zależała cała jego przyszłość, a który z kolei zależał od kaprysu pijanego wójta, od zalecanek Zdrowego Rozsądku do ładnej chłopki, od donosu byle rozgniewanego chłopa lub posieleńca... Nawet gdyby uzyskał nareszcie uchwałę gminy, pozostanie dalej pod obuchem, że jej nie zatwierdzą, że naczelnik powiatu ją zatrzyma lub że ją gubernator w przystępie złego humoru wprost odrzuci... Piętrzyły się przed nim, w miarę rozmyślania, góry przeszkód, a szanse powodzenia malały do nici cieniuchnej, spadały do zera.
A jednak na razie była to jedyna droga!... Musi ją zdobyć!... Nawet czekać nie może, gdyż na wiosnę ci szaleńcy Heffding i Barański uciekną, a wtedy napewno zastosują do wszystkich represje, a jego, jako najbliższego sąsiada, pozostającego z uciekinierami w przyjacielskich stosunkach, mogą nawet aresztować lub wysłać gdzie dalej... Wreszcie... Przykro mu było przyznać się nawet przed samym sobą, ale to było tak... Przyjazd Róży Lwowny, kobiety młodej, świeżej, ukształconej, narzeczonej przyjaciela, obostrzył w nim cichą, toczącą go nie-