Przejdź do zawartości

Strona:Wacław Sieroszewski - Nowele (1914).djvu/150

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Ta strona została skorygowana.

oblicza. Anglicy, Rosjanie, Belgijczycy gdzieś znikli; kupki ich zbierały się i dyskretnie rozmawiały tu i owdzie na uboczu. Japończyków wcale widać nie było.
Porządku tymczasem pilnowali kolonjalni „policmeni“ angielscy, Hindusi w białych turbanach. Policja ta, doskonale wytresowana, bezwarunkowo umie sobie dawać radę z rozmaitemi ludami, bynajmniej nie tłumiąc tętna ogólnego życia.
Jedynie kolonje angielskie żyją, kwitną, rozwijają się...
Uderzył mię przykro wszakże jeden szczegół. Przy wejściu do chińskiej dzielnicy stoi ładny odwach angielskiej policji. Przed nim codzień, szczególnie rano, widziałem gromadę krajowców, zakutych w „kangi“. Dowiedziałem się, że to są przestępcy, pojmani w granicach „settlementów“ i skazani na karę przez sądy krajowe. „Kang“ jest to bezwarunkowo bardzo dowcipny przyrząd, pozbawiający winowajcę swobody ruchów bez zamknięcia go w więzieniu. Składa się z dwu desek z dziurą pośrodku, zamykanych dokoła szyi w taki sposób, że tworzą wielki i ciężki kwadratowy kołnierz, z którego wystaje głowa skazańca. Czasami zamykają w „kangu“ i jedną rękę. Pozatym więźniowi pozwalają siedzieć, chodzić, rozmawiać, nie oddalając się zbytnio od wyznaczonego miejsca. Litościwi przechodnie rzucają im małe datki w pieniądzach albo w naturze; krewni przynoszą strawę i pociechę. Ma ta kara jednak cechy tortury, gdyż ciężki kołnierz boleśnie ugniata ramiona i kaleczy skórę