Przejdź do zawartości

Strona:Wacław Sieroszewski - Nowele (1914).djvu/144

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Ta strona została skorygowana.

Siau-ku-szań. Wymarzona samotnia dla dusz, szukających mąk, zaparcia się i wyrzeczenia.
W Kiu-Kianiu — niektórzy wymawiają „Ciuciań“ — byliśmy po południu. Jest to miasto nieduże, ale bardzo ruchliwe i przemysłowe. Prowadzi handel przeważnie wyrobami porcelanowemi, glinianemi oraz srebrnemi. Niedaleko stąd są słynne cesarskie fabryki porcelany. Wyroby ich idą całkowicie na dwór pekiński; do handlu dostają się jedynie przedmioty wybrakowane, mające skazy, plamki, poza tym niekiedy bardzo piękne. Można tu za bezcen kupić nieraz cudną wazę, ale mającą w dnie lub boku niedostrzegalną dziureczkę, przez którą wypływa woda... Ulice wązkie zacieniają wystające okapy domów i kupieckie szyldy, wiszące nad ulicą, jak chorągwie. Na ulicach zawsze pełno i gwarno; tłumy przechodniów i przekupniów z obnośnemi kramami na plecach lub ramionach. W półciemnych sklepach ożywiony ruch. Spiętrzone szeregi naczyń o ślicznych, jaskrawych barwach naruszają przyjemnie zmrok ulicy. W małych, otwartych warsztatach kują młoty, rzężą pilniki, syczą kamienie szlifierskie... Robotnicy półnadzy odlewają, polerują, cyzelują przedmioty ze srebra i miedzi. W jubilerniach widać misterną robotę stwarzania ażurowych ozdób, łańcuszków, bransolet, spinek, a nadewszystko wielkich szpilek do upinania włosów dla elegantek chińskich, szpilek o wielkich główkach, drżących jak skrzydła motyle i równie barwnych jak one... Widziałem kilka fabryk cegiełkowej herbaty, niezmiernie brud-