Ta strona została przepisana.
który, kilka dni temu, »sam« wpadł do dzieży. Taką jest Netnezys naszych postępków! Siedział na półce i spokojnie oblizywał kawałki bułki, z których Piotruś nie zeskrobywał masła, ażeby mieć suchary pożywniejsze. Na widok chłopca, kot przestał jeść i zwrócił na nieprzyjaciela swe duże zielonawe oczy z wązkiemi, jak poprzeczna szczelina, źrenicami. Poznał Piotrusia i zamiauczał cicho.
— Kici!... kici!... — próbował go zwabić Piotruś, ale dzieża z ciastem niezapomniana, tkwiła w pamięci Maciusia. Przytulił się więc do deski, a gdy chłopiec wyciągnął do niego rękę, cofnął się przed nią szybko na samą krawędź półki; w tej samej