Przejdź do zawartości

Strona:Wacław Sieroszewski - Latorośle.djvu/41

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Ta strona została przepisana.

 Za chwilę już był w ogrodzie, w »schronieniu«.

 »Schronienie« znajdowało się za stawem, w krzakach bzu, gęsto oplecionych powojem i dzikim chmielem. Dostać się tam, niepodobna inaczej było, tylko na czworakach. Tu zapach był przyjemny, inny niż wszędzie; wydawały go gnijące liście i ziemia; było też przestronno, gdyż stała tu niegdyś altanka, po której pozostał pleśnią okryty słupek kamienny i płyta marmurowa. Ile to ciekawych i wzruszających rzeczy mogłyby one opowiedzieć, gdyby mówić umiały! W pojęciu obu braci były to resztki dawnego zamku, które starość pokryła grubą warstwą brzydkich liszajów, a słoty poobjadały kan-