Przejdź do zawartości

Strona:Wacław Sieroszewski - Latorośle.djvu/39

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Ta strona została przepisana.

nach do niego, objął za szyję i zaczął szeptać cichutko jak wietrzyk:
 — Możesz mówić! Pozwalam...

 Nie o wyspie, a tak sobie, co in-