Przejdź do zawartości

Strona:Wacław Sieroszewski - Latorośle.djvu/34

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Ta strona została przepisana.

szczuł psami kota, i ten wskoczył do dzieży z ciastem; potem bawił się nabojami ojca; wrzucił między rondle garść kapiszonów, których »okropne« pękanie wywołało popłoch w całej kuchni; wreszcie... historya z Mieczysiem, tem gorsza, że nie wiedział... która!
 Pan Dolski coraz mocniej ściskał rękę syna.
 — Dlaczego nie odpowiadasz? Jesteś herszt do wszystkiego złego. Robisz wciąż zmartwienie ojcu i matce, uczysz złego młodszego brata...

 — Bo, proszę ojca, on wczoraj dał mi ogórka, z którego wydłubał środek i nasypał piasku, i... ja ukąsiłam... — zaczęła Helenka.