Przejdź do zawartości

Strona:Wacław Sieroszewski - Latorośle.djvu/318

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Ta strona została przepisana.

Nie uszlibyśmy cało. Bo to przecie ich »niepogoda...« Niepogoda grzechu. Nie paliliśmy też ogniska, bo się Czukczów bałem. A wy paliliście? Co? nie? Bo ogień widzieliśmy w waszej stronie?
— Paliliśmy; rzeczy nie mamy, jedzenia. Zmarzlibyśmy.
Opowiedzieli, jak stracili rzeczy, jak goniło ich morze.
— Oj nie morze to było, nie morze! — westchnął Buza. — Aby tylko dobrnąć do domu szczęśliwie...
Smutno powlekli się z powrotem wzdłuż skał, a musieli okrążać, gdyż wiatr zwiał ich dużo dalej za Pawal. Ogni starali się nie palić i jechali bez wytchnienia, ile psom sił stało. Buza oczu nie spuszczał z kamieni, wciąż