Ta strona została przepisana.
powtórzyli jednogłośnie wszyscy, pełni grozy i trwogi.
— I dzieci i kobiety! żywej duszy nie zostało...
— Kto? co?...
— Ach, nie pytajcie! — szeptał Buza i trząsł głową. — Potem opowiem... Teraz ruszajmy...
— Czyż zaraz? W taki wiatr? W nocy!?
— Cóż robić! Tam choć życie może się da zachować.
Spuścili się pospiesznie na dół. Buza nie oglądał się ani za siebie, ani w bok, a gdy wypadkiem w tę stronę musiał się zwrócić twarzą, oczy w dół spuszczał. Pod skałą zatrzymali się na krótką chwilkę, aby psy nakarmić.
— Trzymajcie się tylko pod