Przejdź do zawartości

Strona:Wacław Sieroszewski - Latorośle.djvu/295

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Ta strona została przepisana.

głowy pyły śniegowe. Zimno jednak niebardzo dokuczało, gdyż ściana brzegów zakrywała ich od przewiewu powietrza. Kozak wszakże głową kręcił i psy poganiał.

 — Niedaleko już, ale śpieszyć się trzeba. Będą tu niezadługo dwa cyple, dwa byki kamienne: