Przejdź do zawartości

Strona:Wacław Sieroszewski - Latorośle.djvu/274

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Ta strona została przepisana.

czukocku, niby... jestem chory... kiedy o sobie chcę powiedzieć, że mię pokrzywdzili, że nie mogę... Widzi pan, że to co innego!... A że stary Otowaka sam do pana przyjechał, to wielka cześć... Dumny i pierwszy bogacz na przylądku... pierwszy bogacz... Poszczęściło się wam!
 Mówiąc to, usiadł w kole Czukczów, a Łopatka za nim trochę dalej. Józef pomagał Stefanowi gotować mięco na ucztę, nastawiać samowar. Posłali po wódkę.

 — Wielce szanowny człowiek. Ma niezliczoną liczbę renów. Trzy żony w trzech rozmaitych miejscach... Ma sześciu synów — zachwycał się Buza, zapalając w miarę, jak znikała wódka i jadło. — Poszczęściło się panom! On pa-