Przejdź do zawartości

Strona:Wacław Sieroszewski - Latorośle.djvu/269

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Ta strona została przepisana.

rozmaite sprawy, więc tłómaczę, a u nich bez wódki ani rusz...
Jeszcze upłynęło dni kilka. Nagle stała się rzecz niezwykła, ukazało się widowisko, które oglądać wyszli prawie wszyscy mieszkańcy miasteczka. Na dwóch »nartach«, zaprzężonych we dwie pary rosłych, spaśnych renów, podjechała w cwał przed domek