Przejdź do zawartości

Strona:Wacław Sieroszewski - Latorośle.djvu/268

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Ta strona została przepisana.

pan Stefan razem z drugim Czukczą pobili Kituwję... A tylko tamten Czukcza nie Gemkam się zwał, a Otowaka... Kituwję bardzo tu okoliczni Czukcze szanują, boją się go. Powiadają, że on prawdziwy Czukcza... wojownik. Oni są dzicy, ale mają swoje obejścia. To nie Jakuci.
 — Ależ nieprawda! Nic podobnego nie było. Spytaj się Kituwji?
 — Żeby mię pchnął! Jeszcze czego? Jego nietylko się o to pytać nie można, ale nawet pokazać, że się wie... Mnie Łopatka gadał...
 — A gdzie szukać ciebie, gdybyś był nam potrzebny?

 — Wiadomo gdzie... Najlepiej w szynku. Bo teraz z Czukczami