Ta strona została przepisana.
umiera — Stefan doskonale wiedział, że w tak straszne zimno, nawet Czukcza zmarznie w wilgotnej odzieży. Domyślił się, o co chodzi dzikiemu, i głową kiwnął. »Gem kamakatan« uśmiechnął się i zaczął rozbierać się szybko. Po chwili wypłynął z rozsznurowanych futer goły, jak posąg grecki. Stefan patrzał ciekawie, co dalej będzie. Czukcza spokojnie rozwiesił odzież przed ogniem, potem obejrzał się, spostrzegł przygotowane do snu łóżko Stefana, skoczył radośnie i zniknął pod kołdrą... Wszystko to zrobił tak zręcznie, niespodzianie i szybko, że Stefan nie mógł się wstrzymać od głośnego śmiechu. Czukcza raz jeszcze gło-