Przejdź do zawartości

Strona:Wacław Sieroszewski - Latorośle.djvu/258

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Ta strona została przepisana.

z sionki. Czukcza rzemień z rąk wypuścił i zwrócił się do Stefana.
— Brat! gem kamakatan — pokazał na siebie — gem noża nie... gem... brat!
Zrobił ruch, jak gdyby padał na ziemię. Oczy mu łagodnie zabłysły, twarz gruba, brzydka, o nozdrzach szerokich i rozdętych, wyrażała wzruszenie i wdzięczność.
— Brat! Anoaj! Anoaj!
Podszedł do komina i zaczął swą kuklankę otrzepywać ze śniegu. Miał go pełno w futrze, we włosach, w uszach, na gołej szyi. Wzdrygając się, pokazał Stefanowi, że mu mokro, że woda pod odzieżą spływa mu po gołem ciele. Zaczął udawać, że drży, że