Przejdź do zawartości

Strona:Wacław Sieroszewski - Latorośle.djvu/254

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Ta strona została przepisana.

pośród Czukczów... Nie będzie pan miał spokoju... — mówił Stefanowi w sionce Buza. — Dziękujemy za przyjęcie... Kiedy pan jeszcze przyjść każe?...
— Spytaj pana Józefa!


∗             ∗

— Cóż? byli? — pytał Józef nazajutrz.
— A jakże, byli. Musiałem izbę wietrzyć godzin kilka.
— Nie prosili cię do siebie?
— Nie!
— Bądźmy cierpliwi, zaproszą. Buza mówił mi, że są zachwyceni.
— Sam Buza, zdaje się, najwięcej zachwycony; jadł i pił za trzech.