Przejdź do zawartości

Strona:Wacław Sieroszewski - Latorośle.djvu/230

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Ta strona została przepisana.

wszystko mówiłeś?... Chcesz poświęcić się dla tłumów, więc musisz być wolny, musisz być sam... Po coś przyszedł mię dręczyć?...
 — Nie wiem, po co przyszedłem! Los skarał mię, że pokochałem Ciebie... Chciałem zobaczyć, napoić oczy, usłyszeć głos Twój, nim ruszę w walkę... Powiedz mi, powiedz... zaklinam Cię... że chwilkę, choć krótką chwilkę... kochałaś mię...
 Dziewczyna pobladła, pochyliła się i twarz rękami zakryła.
 — Jacyście wy... nie... litościwi... Przecież widzisz, że jeszcze...
 Wyciągnął do niej nieśmiało ramiona.

 — Nie! za nic! — krzyknęła z przerażeniem i odsunęła się w przeciwny róg stołu.